11/10/2016

Vienna city break

Naszą przygodę city break Vienna rozpoczęłyśmy z Natalią (KLIK) końcem października. Nasza wiedeńska przygoda trwała zaledwie trzy dni, a wspomnienia oraz wszystkie sytuacje, które spotkały nas na miejscu pozostaną do końca życia. W zeszłym roku w grudniu miałyśmy okazję spędzić dwa dni we Wrocławiu na Jarmarku Bożonarodzeniowym (wpis z Jarmarku: klik). Był to nasz pierwszy zorganizowany wspólnie wyjazd. W związku z tym w tym roku bardzo spontanicznie podjęłyśmy próby poszukiwania kolejnego miejsca wartego zwiedzenia. Dlaczego tym razem Wiedeń?
Początkowo myślałyśmy o włoskich miasteczkach jednak w trakcie poszukiwań, całkiem przypadkowo trafiłyśmy na stronę Polskiego Busa, który w swojej ofercie miał wyjazd do Wiednia w dwie strony za niecałe 40zł. Oferta godna polecenia. Dlatego też bez zastanowienia, zarezerwowałyśmy dogodny termin. Noclegi wyszukałyśmy na stronie booking.com, gdzie zarezerwowałyśmy dwupokojowy apartament w miarę rozsądnej cenie. Wspaniała lokalizacja   (3 min do metra) sprawiła, że wykupiłyśmy 48h bilet na metro w cenie 13 euro. Dzięki niemu dotarcie do każdego zakątka Wiednia było całkowicie bezproblemowe oraz błyskawiczne. Wiedeń przywitał nas tuż o poranku. Dlatego też aby nie tracić czasu, kiedy tylko się przejaśniło wyruszyłyśmy do naszego pierwszego celu jakim był Pałac Belweder znajdujący się zaledwie kilka minut od dworca głównego. Z racji tego, że do apartamentu mogłyśmy wprowadzić się dopiero około godziny 11:00, a bagaże były nam zbędne w trakcie zwiedzania - odnalazłyśmy na dworcu przechowywalnie bagażu. Takie rozwiązanie umożliwiło nam spokojne zwiedzanie. 

Następnego dnia udałyśmy się pod bramy Pałacu Schönbrunn. Pałac ten wraz z otaczającymi go budynkami oraz wspaniałymi ogrodami jest jednym z najbardziej znaczących barokowych zabytków Europy. Otaczająca nas przestrzeń wokół budynku, a zarazem niesamowite budownictwo sprawiają, że nie chce się opuszczać tego miejsca. Gdyby nie temperatura, która spadała z godziny na godzinę oraz głód, z pewnością zostałybyśmy tam na dłużej. 

Późnym popołudniem wyruszyłyśmy w kierunku nowego miasta. Niestety początkowo zagubione trafiłyśmy na Prater. Jest to publiczny park w Wiedniu położony tuż nad Dunajem. Dla osób spędzających aktywnie czas jest to coś wspaniałego. Aby poczuć cały klimat tego miejsca wystarczy usiąść na ławce i przez kilkanaście minut uciec od zatłoczonego centrum miasta. Wiele osób biega, spaceruje, ludzie przychodzą tam z całymi rodzinami. Co więcej Prater w godzinach wieczornych oferuje mnóstwo atrakcji dla całej rodziny. Począwszy od koła młyńskiego, z którego miałyśmy okazję skorzystać - podziwiając Wiedeń z wysokości, po wszelkiego rodzaju atrakcje prawdziwego wesołego miasteczka.  

W ostatnim dniu naszej wycieczki udałyśmy się podziwiać nietypowy dom - Hundertwasserhaus. Bajkowy obiekt wyróżnia się przede wszystkim swoimi barwami, brakiem linii prostych oraz jakiejkolwiek symetrii. Dodatkowo dom ten porośnięty jest pnączami oraz roślinnością. Co ciekawe architekt projektujący ten budynek, twierdził, że człowiek aby osiągnąć szczęście musi żyć zgodnie z naturą. Hundertwasserhaus miał być dowodem na to, że można żyć w zgodzie z naturą w nawet tak nowoczesnym budynku w centrum miasta.

Ostatnie godziny spędziłyśmy już w ścisłym centrum miasta.
Inspirujący Wiedeń zostanie nie tylko na zdjęciach, ale we wspaniałych wspomnieniach z każdą przygodą jaka nas spotkała w tym mieście. Zaledwie kilka dni wystarczy, aby móc podładować akumulatory do końca roku oraz zyskać zapas energii do działania. Zachęcam Was do odwiedzenia tego miejsca - warto! Dodatkowo polecam Wam bloga Natalii, z którą miałam okazję spędzić świetny czas w stolicy Austrii - KLIK, na jej blogu znajdziecie nie tylko wpisy z naszej wyprawy, ale również nowo otwarty internetowy sklep z wieloma autorskimi projektami. Miłego długiego weekendu!

Karolina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz