2/23/2015

Sposób na ucieczkę przed grypą


Cześć,
Dzisiaj trochę z innej działki. Przeziębienie, grypa.. czyli temat rzeka z ostatniego miesiąca, obecnie na każdym rogu, w autobusie, centrach handlowych, szkołach i różnych dziwnych miejscach możemy spotkać kogoś z chusteczkami w ręku, psikającego, z gorączką bądź osłabionego.. Najczęściej jest to syndrom nadchodzącej grypy. Sam w sobie katar jest ogromną udręką i męczarnią dla człowieka, zazwyczaj wiąże się z problemowym zasypianiem (zatkany nos), sporą ilością paczek chusteczek w torbach i oczywiście czerwonym nosem. Ja uciekam jak tylko mogę.. ale zazwyczaj nasze ucieczki kończą się katarem, kaszlem i gorączką.

Dlatego chciałam podzielić się z Wami moimi sposobami na ucieczkę przed grypą.! U mnie w pełni się sprawdzają, mimo ciągłej grypy wśród domowników. Jak do tej pory nie miałam okazji złapać żadnego przeziębienia.


Na początek ucieczka przed katarem. Zazwyczaj każdy z nas wyczuwa kiedy katar zbliża się wielkimi krokami. Najszybszym sposobem aby poradzić sobie z jego zwalczeniem, zanim nas dopadnie, jest zimny wręcz lodowaty okład na nos. Najprościej jest zamoczyć w zimnej wodzie chusteczkę i przyłożyć na około 10-15min. U mnie sprawdza się ta metoda w 95%, także polecam :)


Następnym bardzo dobrym pomocnikiem jest siemię lniane. Dlaczego? Jeśli wprowadzimy go do swojej diety, sumiennie spożywając je podczas posiłku. W bardzo dużym stopniu możemy zobaczyć poprawę jeśli chodzi o odporność organizmu. Jedną z wielu zalet siemienia jest obecność kwasów tłuszczowych omega.


Można stosować je w formie zmielonej, niezmielonej, płynnej, suchej. Sposobów na siemie lniane jest bardzo dużo. Ja obecnie dodaję go do kanapek podczas śniadania: w zmielonej formie. Wieczorem: łyżkę świeżo zmielonego siemienia dodaję do jogurtu. Smak zwyczajny, można się przyzwyczaić :) Na początku miałam problem z jedzeniem siemienia w formie kisielu.. zmielona, sucha wersja jak dla mnie jest bardziej smakowita i niewyczuwalna podczas posiłku ;)


W okresie stanów grypy, przeziębienia, kiedy mam więcej czasu dla siebie, przygotowuję rozgrzewającą, odpornościową herbatę. Składa się przede wszystkim z herbaty zielonej (sypanej) z dodatkiem malin, pół łyżeczki cynamonu, kilka goździków, szczypta mielonego imbiru, łyżeczka miodu, pół łyżeczki cukru trzcinowego (w zależności jak słodką herbatę preferujecie), na koniec dodaję plaster cytryny. Całość smakuje cytrynowo- cynamonowo :) 


Oczywiście nie obejdzie się bez tabletek. Codziennie po rannym posiłku połykam jedną kapsułkę tranu oraz magnezu. Natomiast w momencie kiedy wyczuwam początki przeziębienia, a szczególnie katar.. zażywam Amertil (dwie godziny po ostatnim posiłku)

Dodatkową informacją jest fakt, że jeśli dopadnie nas kaszel to niestety nie powinniśmy opalać się na słońcu. Kontakt ze słońcem dla kaszlącego może zakończyć się zapaleniem oskrzeli.



Życzę zdrowia. Nie dajmy się przeziębieniu! :)

Pozdrawiam,
Karolina



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz